stolemWstałam w sobotni ranek (28.08.2010) i z lekkim niepokojem spojrzałam za okno - dziś ma się odbyć wycieczka KSR: rowerowo-wodna, ale nie bynajmniej "wodna" z powodu deszczu. Jest dobrze  - słońce świeci, jednak zanim wyruszyłam się w drogę  - zniknęło. Większość uczestników wycieczki przyjechało na miejsce "pojazdami silnikowymi", Jarek i ja (z różnych przyczyn od nas niezależnych) przyjechaliśmy do Wdzydz Kiszewskich rowerami. Po krótkim czekaniu na przystani, mogliśmy się w końcu zapakować na "statek" , którym mieliśmy dopłynąć do Wdzydz Tucholskich.

Widok około trzydziestu rowerów na dziobie był naprawdę imponujący :) Kiedy odbijaliśmy od brzegu zaczął padać deszcz... Mieliśmy tylko nadzieję, że kiedy trzeba będzie wracać (zielonym szlakiem rowerowym) nie zmoczy nas i będzie się przyjemnie jechało. I tak też było. Podczas drogi powrotnej do Wdzydz Kiszewskich nie spadła ani kropla deszczu, nie było też zimno  - podoga akurat. Trasa wiodła znanym większości z nas przepięknym szlakiem wzdłuż jeziora Wdzydze.Wśród nas byli wytrawni kolarze, jak i koledzy i koleżanki, którzy dopiero zaczynają swoją rowerową przygodę - z czego najbardziej się cieszymy. Po dotarciu do wioski udaliśmy się wszyscy do gospodarza tej imprezy Grzegorza - gdzie mogliśmy posilić się specjałami z grila i ugasić pragnienie różnymi napojami :) Impreza bardzo integracyjna, atmosfera bardzo miła i koleżeńska pozwoliła nam dopracowywać szczegóły związane z najbliższymi zawodami jak i snuć plany "jakby tu przeczekać zimę" :)

Zakończenie wakacji możemy zaliczyć do udanych - był to rewelacyjny pomysł aby w ten sposób, podsumować okres letni, spotkać się w większym gronie niż to zazwyczaj bywa - nie byłoby to możliwe gdyby nie serdeczna gościnność państwa Repińskich, którym bardzo dziękujemy.

Przed nami kolejne wyzwania i zadania - ale to już raczej w jesiennej aurze, która mimo wszystko czasem potrafi nas wszystkich mile zaskoczyć.

Galeria zdjęć

red. Monika Cyra


Polecamy

Wspierają nas